Czeska Szwajcaria

Czeska Szwajcaria

Czeska Szwajcaria to niesamowicie piękny park narodowy pełen skalnych formacji, dzikich dolin i wzniesień. Obejmuje on północny region Czech nieopodal granicy z Niemcami. Najwspanialsze w tym miejscu jest to, że zwiedzając okolicę mamy wrażenie, iż czas się tutaj zatrzymał, a my jesteśmy przeniesieni do jakiejś baśni – wszak kręcono tutaj Opowieści z Narni. Według mnie trasy są stosunkowo łatwe do pokonania, śmiało można wybrać się z rodziną, a widoki zostają na długo w pamięci. Swoją wędrówkę rozbiłem na 3 dni. Są to przykładowe trasy, które sam zaplanowałem, zachęcam Was do przeglądania map i odkrywania tego miejsca również na swój sposób.

Dzień I

W Czeskiej Szwajcarii byłem dwa razy nocując w różnych miejscach, jeśli zależy Wam na ciszy i spokoju warto wybrać pobliskie miejscowości dodatkowo skraca to czas potrzebny na dotarcie w dane miejsce. Sugeruję szukanie noclegu w okolicy Jetřichovic, ponieważ jest to dobry punkt wypadowy. Osoby lubiące przebywanie w bardziej miejskich lokalizacjach zachęcam do noclegu w Decinie, jest to fajne miasto pod względem turystycznym o ciekawym ukształtowaniu terenu.

Pierwszego dnia postanowiłem udać się na największy skalny most w Europie czyli Pravčická brána. Jest to naturalny łuk skalny o wysokości 21m i 26,5 m rozpiętości. Parking dla samochodów znajduje się nieopodal wejścia na szlak, na drodze 25861 jadąc w stronę rzeki Łaba. Jeśli pamięć mnie nie myli za postój zapłaciłem 120 koron czyli jakieś 21zł (warto zaopatrzyć się w korony lub euro – niestety euro jest mniej opłacalne). Najlepiej wybrać godziny poranne, parking szybko się zapełnia, a na trasę podjeżdża sporo autokarów z turystami. Od kwietnia do października Pravčická brána otwarta jest w godz. od 10:00 do 18:00, w pozostałe miesiące na jej terenie można przebywać do godz. 16:00, wstęp kosztuje 75 koron. Na górę prowadzi szlak czerwony wiodący przez las, jest on lekko kamienisty, a przejście 2.6km zajmuje około 1h spokojnym tempem. Niestety jeśli wybierzemy późniejsze godziny na wejście czeka nas spacer wśród średnio rozgarniętych turystów, często próbujących wejść tam z wózkami dziecięcymi (które później potrafią zostawiać gdzieś na boku przy drzewach) oraz w sporym tłumie.

Serdecznie polecam wejść na tarasy widokowe, do których prowadzi ścieżka po lewej stronie od wejścia. Stamtąd rozciągają się wspaniałe widoki na okolicę oraz skalny łuk w całej okazałości. Budynek, który widnieje na zdjęciach to Sokole Gniazdo, kiedyś był to pałacyk lokalnego rodu dziś mieści się tutaj galeria i mała restauracja. Ciężko mi powiedzieć co i czy warto tam zjeść, gdyż miałem własny prowiant w plecaku, ale jeśli ktoś z Was prowadził tam degustację dajcie znać w komentarzach jak smakowało ;).

Jeśli macie jeszcze czas i siłę w ten sam dzień można zobaczyć Divoká soutěska, niesamowity wąwóz ze stromymi klifami pokryty bujną roślinnością. Odbywa się tutaj również bardzo popularny spływ łodzią. Koszt łódki to 80 CZK za dłuższą przeprawę (Edmundova soutěska) oraz 60 CZK za krótszy odcinek (Divoká soutěska). Osobiście tą atrakcję zostawiłem na kolejny mój pobyt w tym miejscu.

Dzień II

Kolejny dzień postanowiłem spędzić bardziej aktywnie i obrać dłuższą trasę. Łącznie w obie strony wyszło 9km, a podróż rozpocząłem w miejscowości Jetřichovice. Jest to idealne miejsce wypadowe ponieważ przez miejscowość przebiegają liczne znaczone trasy. Przeglądając atrakcje Parku Narodowego Czeska Szwajcaria natrafiłem na punkt zwany Mariina skála – od razu wiedziałem, że muszę tam koniecznie wejść.

“Wspinaczkę” zacząłem rano z parkingu zaznaczonego na mapie powyżej, jest to idealne miejsce na zostawienie samochodu, gdyż kilka kroków dalej rozpoczyna się nasz szlak. Sam parking był darmowy, obok również znajdziecie restaurację. Pierwszy fragment do przebycia to 1.5km podejścia po skałkach i schodach o przewyższeniu 200m. Dla osób nie wprawionych w piesze wycieczki z plecakiem może okazać się on lekkim wyzwaniem ale zapewniam Was, że cała trasa jak i widok będą Wam to wynagradzać. Na szlaku mijałem również rodziny z dziećmi co świadczy, że jest to miejsce w które możecie wybrać się ze swoimi pociechami. Pamiętając oczywiście o odpowiednim obuwiu i zachowaniu bezpieczeństwa.

Mariina skála znajduje się na wysokości 447 m n.p.m., prowadzi na nią 240 stopni, a na szczycie znajduje się drewniana altanka. Niestety podczas mojej podróży była zamknięta. Sam domek podtrzymywany jest przez stalowo drewnianą konstrukcję, poruszamy się po metalowej kracie. Dla osób takich jak ja z lękiem wysokości jest to nie małe wyzwanie, które spowodowało miękkie nogi i podwyższone tętno. Sam widok zachwyca, w dole widać miejscowość, z której wyruszyliśmy oraz okoliczne wzniesienia. Pamiętajcie aby zabrać ze sobą na górę kurtkę bądź bluzę, przez położenie szczytu potrafi tam nieźle wiać.

Jeśli już nacieszyliście swoje oczy to pora ruszać w dalszą drogę, kolejny fragment da Wam chwilę wytchnienia – to spokojna wędrówka przez ok. 500m. Prowadzi poprzez wąwóz z bujną roślinnością pośród skalnych ścianek. Miejsce przypomina mi poniekąd wędrówkę po skalnym mieście, lecz jest to moim zdaniem o wiele ciekawsze miejsce. Nie ma tutaj dużej liczby turystów co przekłada się na większą ciszę oraz lepszy kontakt z naturą. W tle często przebijają się dźwięki śpiewających ptaków. Niekiedy możecie odnieść wrażenie, że trafiliście do jakiejś bajkowej krainy. Zaledwie po około 10-15min docieramy do miejsca, któremu warto poświęcić chwilę.

Przed nami zauważymy duży skalny nawis zwany Balzerův tábor / Obóz Blazera. Jaskinia to miejsce o znaczeniu historycznym wpisana jest na Centralną listę nieruchomych zabytków kultury Republiki Czeskiej. Z tego miejsca pochodzą liczne znaleziska takie jak krzemień i odłamki prehistorycznych narzędzi. Zgodnie z legendą nazwa piaskowca wywodzi się od mężczyzny o imieniu Blazer, który przewodził ucieczką mieszkańców Jetřichovic podczas wojny trzydziestoletniej. Na ścianie w głębi piaskowca odnaleźć możemy 3 historyczne inskrypcje, najstarsza powstała w 1632 r. Ciekawostką może być fakt, że w XIX wieku pod nawisem skalnym działał sezonowy bar, w którym ustawiano stoły oraz ławki, a sąsiednia szczelina służyła jako piwnica. Podążając tą myślą przysiądźcie na ławce lub kamieniu wyciągnijcie kanapki i odpocznijcie.

Kolejnym miejscem, które koniecznie chciałem zobaczyć była piaskowa skała o nazwie Rudolfův kámen, jej wysokość to 484 m n.p.m.. Miejsce to od samej podstawy wywołuje efekt “wow”. Na szczyt prowadzą schody wydrążone w skałach, drewniane kładki oraz drabinki. Zdecydowanie odradzam to miejsce jeśli podróżujecie ze swoimi pociechami, wejście jest dość niebezpieczne, na szczycie nie ma żadnych barierek zabezpieczających przed upadkiem. Dla mnie oczywiście to na duży + ponieważ całość wygląda jeszcze bardziej naturalnie i dodaje dużo adrenaliny. Na samym szczycie również znajdziemy małą altankę umiejscowioną na wąskiej skale. Z góry rozpościera się piękny widok, jest to idealne miejsce by napić się wody i chłonąć całym sobą otaczającą naturę. Niegdyś miejsce to nie było, popularną atrakcją, zmieniło się to dopiero pod koniec XIX wieku. Niechętnie chciałem opuszczać to miejsce z dwóch powodów: po pierwsze ciężko było rozstać się z takim krajobrazem, a po drugie zastanawiałem się jak stąd teraz zejść :).

Od tej pory udajemy się w drogę powrotną do naszego samochodu, prowadzi ona tym samym szlakiem, lecz by nie było nudno zostawiłem dla Was jeszcze dwie atrakcje, po około 1km dotrzemy do drewnianych schodów prowadzących w dół, zanim jednak zejdziecie udajcie się górą, prawą stroną po wąskiej ścieżce udeptanej przez turystów. Po zaledwie kilku metrach Waszym oczom ukarze się piękna płaska półka skalna. Jest to idealne miejsce do podziwiania zachodów słońca. Wracając na szlak zejdźcie schodami w dół po około 300m dojdziecie do rozwidlenia, również skręcając w prawo wybieramy drogę prowadzącą na punkt widokowy Vilemínina stěna o 484 m n.p.m. wysokości. Niegdyś również w tym miejscu istniała drewniana altanka, aktualnie znajduje się tutaj naturalny taras widokowy.

Pora wracać, z punktu zostało Wam już tylko 1.7km czyli jakieś 30min pieszo, zanim się obejrzycie będziecie już przy samochodzie. Pozostanie już tylko odpocząć i zregenerować się przed kolejnym dniem.

Dzień III

Ostatni dzień mógłbym nazwać “Schody, schody, schody”. Zaczynacie jak poprzedniego dnia na parkingu w miejscowości Jetřichovice. Trasa, którą wybrałem częściowo pokrywa się z tą z dnia poprzedniego. Jest sporo alternatywnych dróg lecz widoki tak mnie zachwycały, że postanowiłem przejść się tamtędy jeszcze raz. Z parkingu ruszacie w stronę Falkenštejn Castle – jest to formacja skalna, na której niegdyś górował zamek. Dziś mieści się tam imponujący taras widokowy oraz pozostałości archeologiczne. Niestety nie będzie łatwo, po przejściu 300m skręcacie w lewo i tutaj zaczynają się schody ;). Na rozgrzewkę musimy pokonać stopnie o łącznej długości 200m to niezły wycisk na starcie. Wchodząc na szczyt zauważycie wysokie skały to właśnie pozostałości po zamku. Aby dotrzeć na taras czekają Was kolejne schody (rzekłbym nawet drabiny) mieszczące się w skalnej szczelinie.

Schodząc z tarasów do przejścia macie jeszcze około 4km idąc głównie w górę (jakieś 115m przewyższenia). Droga przebiega przez bardzo ciekawe ukształtowanie terenu, liczne wzniesienia i wąwozy pokryte różnorodną roślinnością. Jest to miejsce, które ciągle zaskakuje widokami oraz swoją naturalnością, trochę tak jakbyście przenieśli się w czasie. Myślę, że fajnym miesiącem na taką wyprawę jest maj gdy wszystko kwitnie, a zieleń ma wspaniały soczysty kolor. Imponująco również będzie w okresie jesiennym, gdy doliny pokryją się różnorodnymi barwami. Minusem może być jedynie deszczowa pogoda i błotniste szlaki. Pamiętajcie by na drogę zawsze zabrać prowiant, wodę oraz nałożyć wygodne buty.

Udało się, dotarliście do celu, którym są Úzké schody! Chyba nie będzie to zaskoczeniem mówiąc, że czekają Was kolejne schody i drabinki umieszczone między formacjami skalnymi. Nie jest to niestety miejsce, w które wybierzemy się z małymi pociechami. Drabinki są dość strome, niekiedy musiałem ściskać plecak by wejść np. na punkt widokowy. Warto również zabezpieczyć się w bluzę, gdyż w skalnych wąskich szczelinach robi się znacznie chłodniej. Nagrodą za włożony wysiłek będą niesamowite widoki i mały zastrzyk adrenaliny.

Próbowałem liczyć schody lecz jest ich tak dużo, że po pewnym czasie i tak zacząłem się mylić, może Wam się to uda? Drogę powrotną już znacie tak jak pisałem powyżej jest to częściowy szlak z dnia II. Mam nadzieję, że po krótce udało mi się przedstawić Czeską Szwajcarię i zachęcić Was do dodania jej na swojej liście miejsc do zwiedzenia. Pamiętajcie trasy, które przedstawiam są głównie moim indywidualnym pomysłem i zachęcam Was do tworzenia swoich własnych. Nie bójcie się odkrywać!

Zostaw komentarz